Jeśli masz 17 lat, a Twój obiekt westchnień ma ok. 30 i jest Twoim nauczycielem to musisz wiedzieć, że strasznie trudno się z tym żyje. Za każdym razem na lekcji, którą on prowadzi nie możesz się skupić. Patrzysz na niego i myślisz jakby to było go pocałować. Poczuć jego dłonie na sobie.
Teraz wiesz jak się czuję. A może nie. Może nie jesteś gejem, jak ja.
Siedziałem na krześle przy mojej ławce. Była lekcja angielskiego, a ja praktycznie śliniąc się na jego widok leżałem na blacie i słuchałem jak mówi o ocenach z klasówek, które zrobił w tamtym tygodniu. Podobno oceny nie były za ciekawe. Można się było tego spodziewać, a zwłaszcza po mnie. Te wszystkie czasy, przeszły, przyszły, to wszystko to czarna magia.
Przechadzając się po klasie oddawał nam przy okazji sprawdziany. Kiedy zatrzymał się przy mojej ławce serce zaczęło mi szybciej bić. Mogłem dać sobie rękę uciąć, że on je słyszał. Albo zauważył wypieki na mojej twarzy. Kładąc kartkę na blacie biurka powiedział:
- Przyjdź do mnie jak skończysz lekcje.
I poszedł dalej. Osunąłem się na krześle wydając z siebie jęk radości pomieszany ze wstydem. Cieszyłem się, że będę mógł zostać z nim sam na sam, ale jednocześnie wstydziłem się tego, że mnie "opieprzy" i wcale tutaj nie chodziło o "te" rzeczy. Prawdopodobnie będzie mi mówił jaki to ja beznadziejny i słaby. Zadzwoni po rodziców i koniec z sam na sam.
Po ostatnim dzwonku ruszyłem do klasy od angielskiego. Kiedy wszedłem do środka, Mrs. Scott siedział na krześle przy biurku i poprawiał jakieś kartkówki. Nawet nie wiedział jak świetnie wygląda kiedy to robi. Przygryzając wargę liczył ilość punktów, które ktoś zdobył. Co jakiś czas poprawiał okulary spadające mu z nosa. Chrząknąłem zdając sobie sprawę, że mnie nie zauważył. Podniósł głowę i spojrzał na mnie. Kiedy to zrobił zobaczyłem jakby radość, która błyszczała w jego oczach. Odsunął się od biurka i nadal siedząc na krześle, splótł dłonie na karku.
- Witam Jake - przywitał się. - No więc... podejdź, ja nie gryzę, zaprosiłem Cię tutaj, ponieważ...
- Tak, tak, wiem - przerwałem mu. - Chce pan porozmawiać o moich ocenach. Ja się staram, na prawdę, tyle że jakoś...
- Ci nie wychodzi - dokończył. - Ta, to już zauważyłem. Ale to nie jest powód naszego spotkania - powiedział, a na jego twarzy pojawiło się coś na kształt uśmiechu.
- No to po co tu przyszedłem...? Bo nic innego mi nie przychodzi do głowy. - Kiedy to mówiłem Scott podszedł do drzwi i zamknął je na klucz. Następnie schował go do kieszeni spodni.
- Mogę wiedzieć co pan robi? - spytałem cicho.
Usiadł z powrotem na krześle i rozstawił szeroko kolana. Ręce splótł na brzuchu.
- Jake, możesz podejść bliżej?- zapytał, a ja bez oporu zrobiłem to. Pokręcił głową.
- Jeszcze bliżej. Bliżej. Świetnie. - Teraz stałem pomiędzy jego nogami. Nie ważne jak dziwnie to zabrzmi, zawsze chciałem tak stać, to były moje skryte marzenia, o których nikt nie powinien wiedzieć, ale teraz bałem się. Co jeśli ktoś będzie miał jakiś zapasowy klucz od sali i go użyje? Czułem, że to nie to...
Włożył dwa palce za szlufkę moich spodni i zaczął się bawić przejeżdżając nimi po całej długości jeansów wokół bioder. Dobra, muszę przyznać, że trochę mnie to podniecało, ale nogi miałem jak z waty. Czułem jak moje policzki robią się gorące.
- Wiesz, od dawna widzę, że coś się dzieje. Nie skupiasz się na lekcjach, co dziwne, tylko na moich. Angielski nie jest taki trudny, a z Twoimi ocenami z innych przedmiotów można sądzić, że zdałbyś go wręcz śpiewająco. - Zahaczył palcami o gumkę od bokserek.
- Długo się nad tym zastanawiałem co może przyczyniać się do tej Twojej "blokady", aż w końcu zrozumiałem, że tu chodzi o mnie. - Pociągnął materiał tak, że musiałem schylić się, by nie spadły mi ubrania z nóg. Tera stałem z nim twarzą w twarz. Czułem zapach jego perfum. Ach... czysta perfekcja.
Widziałem swoje odbicie w jego okularach. Miałem oczy szeroko otwarte, a usta lekko uchylone. Pan James zdjął okulary z nosa i odrzucił je na drugi kąt sali. Tak, odrzucił. Zanim usłyszałem dźwięk tłuczonych szkieł, poczułem na ustach muśnięcie, a następnie coraz śmiałe pocałunki. Jego zarost kuł mnie, ale to tylko jeszcze bardziej mnie "rozpalało".
Wstał i popchnął mnie na najbliższą ławkę. Upadłem na nią, a on zawisł nade mną. Patrzył na mnie kiedy wsuwał dłoń pod mój t-shirt. Od czasu do czasu obdarzał mnie całusami, a to w usta, a to w szyję. Mój oddech tylko przyśpieszał gdy czułem jak gładzi moją klatkę piersiową. Do tego dochodziło wybrzuszenie w spodniach, które z każdą chwilą rosło.
- Wiesz co jest najlepsze? Że ty na mnie działasz tak samo. - Kiedy to mówił majstrował przy moim guziku od jeansów. Gdy już się z nim rozprawił, ściągnął spodnie do połowy łydek. Siedziałem tak sparaliżowany i patrzyłem jak bawił się przejeżdżając palcami po mojej męskości. Myślałem o tym co powiedział. Działam tak samo na niego jak on na mnie. Nawet bym o tym nie śnił. Nie śmiałbym. Biorąc się na odwagę pocałowałem go i wstając rzuciłem nim o ławkę. Był lekko oszołomiony, ale po chwili odwzajemnił pocałunek. Nie bawiąc się w ceregiele zdjąłem z niego spodnie z bielizną. Obserwowałem jak jego członek unosi się w górę i robi się coraz większy.
Opadłem przed nim na kolana i biorąc go w dłoń spojrzałem na Mrs. Scotta. Patrzył na mnie, a żeby mi trochę pomóc położył rękę na tyle mojej głowy i przysunął mnie do "siebie". Kiedy brałem go w usta wciąż patrzyłem mu w oczy. Mając go w dłoni to jedno, ale przesuwając po nim językiem to drugie i najbardziej spełnione marzenie na tej Ziemi.
Słyszałem jak nauczyciel dyszał coraz głośniej i szybciej. Pomagał mi ręką popychając moją głowę, by wziąć go całego w usta. Zamknął oczy i zwrócił twarz ku sufitowi. Zagryzał wargi. Czułem, że zaraz dojdzie. Po kilkunastu ruchach poczułem ciepłe nasienie w ustach. Połknąłem je, a James spojrzał na mnie i podniósł mnie z klęczek.
Prawdopodobnie nie mógł znaleźć słowa żeby opisać to co właśnie zrobiłem. Pociągnął mnie za łokcie do siebie i mocno całując ściągnął ze mnie bokserki. Następnie posadził mnie na sobie, tak że siedziałem przodem do niego i czułem kiedy wkładał we mnie swojego penisa. Wszedł we mnie niemal w całości. Na początku czułem tylko ból, ale kiedy zaczął się poruszać to ustępowało. Wpił się w moje usta na co odpowiedziałem żarliwym pocałunkiem. Zacząłem unosić biodra, by mu trochę pomóc, ale James podłożył dłonie pod moje pośladki i sam zaczął mnie podnosić. Odchylił moją głowę na bok, a następnie podgryzał moją szyję co doprowadzało mnie do szaleństwa. Wplątywał swoje palce w moje włosy, ciągnął je.Słyszałem jak oddychał, zostawiając ciepłe miejsce na mojej szyi od oddechu. Jakoś się uwolniłem kiedy poczułem, że przyśpieszył ruchu. Sam byłem coraz bliżej spełnienia.
Popatrzyłem w jego oczy, były coraz bardziej szkliste. Już miałem coś powiedzieć kiedy poczułem jak dochodzi. Położył czoło na moim ramieniu i w ciszy przeżywał spełnienie. Ja sapałem głośno, gdyż od jego spermy, która mnie wypełniła do końca sprawiła, że sam poczułem ogromną siłę orgazmu.
James położył się na plecach, ciągnąc mnie za sobą. Opadłem na jego klatkę piersiową i się w niego wtuliłem. Położył dłoń na moją głowę i miział mnie po ciemnych włosach.
- Nikt nie może się o tym dowiedzieć - powiedział i westchnął.
Kiwnąłem głową i popatrzyłem do góry. Czarne włosy opadały mu na czoło, a lodowate niebieskie oczy bez okularów wyglądały jakby miały lekką mgiełkę. Przeczołgałem się bliżej jego twarzy. Przeciągnąłem palcami po ostrym policzku i wycisnąłem na jego ustach pocałunek.
Mimo iż wiem, że nasz związek musi pozostać w tajemnicy, żałuję, że będziemy musieli się ukrywać. Mam nadzieję, że kiedyś się ujawnimy. I nikt nie będzie miał z tym problemu. Oby.
______________
Mógłby ktoś coś skomentować. ;-; /Donir
Zajebiste, chcę jeszcze. ❤
OdpowiedzUsuń